Przeskocz do treści

Mrożąca krew w żyłach (?) Zakonnica

Rumunia, 1952 r. Ojciec Burke (Demián Bichir) i nowicjuszka Irena (Taissa Farmiga) są wysyłani przez Watykan do zbadania samobójstwa zakonnicy w odległym klasztorze. Burke, egzorcysta i Irena, która ma wizje, podejrzewają, że instytucja jest nawiedzana przez demona, który planuje rozszerzyć swoje złe wpływy.

Jest to piąty wpis we franszyzy zakorzeniony w filmach Conjuring - w których zaprezentowano gotycką zakonnicę zajmującą się makijażem gotycko-piranha-denticyjnym oraz dwukrotną gwiazdę horroru, Annębelle. Z każdą iteracją roszczenie o faktyczne podstawy grozy staje się coraz cieńsze - a The Nun jest jeszcze najbardziej ewidentnie wymyśloną historią.

Jak na ironię, biorąc pod uwagę pozycję kościoła katolickiego, jest to zakonnica, która mogłaby zrobić z rozwodem - przynajmniej z franszyzy rodziców. To szczyt i krawędź, na którą składają się nastrojowe klipy z filmów Conjuring, które migoczą tak szybko, że nawet jeśli szczegółowo wspominamy wcześniejsze filmy, są niezrozumiałe i irytujące. Scenarzysta Gary Dauberman, pracujący z opowiadania wymyślonego z twórcą serialu Jamesem Wanem, może pracować w kierunku krzyżówki Infinity War, gdzie przerażająca lalka, przerażająca mniszka, przerażająca kurtka w pudełku, przerażający toster i cokolwiek jeszcze jest uwięziony w Ed i Lotaryngii Muzeum Nawiedzonych Ciekawostek Warrena spotykają się ze sobą, aby dać Vera Farmiga i Patrick Wilson naprawdę trudny czas - ale jak na razie, drobiazgowe fabułę i nowo ułożoną rurę fabularną dostać się do fabuły na razie.

Nowością we franczyzy jest reżyser Corin Hardy, który kontynuuje brytyjski retro-horror w swoim irlandzkim debiucie fabularnym The Hallow w mieszaninie wypróbowanych i sprawdzonych skoków przeraża i wolno budowanych creep-outs. Wydaje się, że zasadą wszechświata Conjuring jest, że każdy film powinien mieć hołd dla klasycznego włoskiego horroru - Annabelle opowiedziała o jednym z najlepszych strachów w filmografii Mario Bavy, a ten powraca do pamiętnego szoku pogrzebowego z City Of The Living Dead Lucio Fulci. Hardy steepuje całą rumuńską wycieczkę w gotyckiej mgle gruntowej, z lasami odwróconych krzyży, mruczącymi chłopami w karczmie Hammer Films, dzwoneczkami przymocowanymi do grobów tak, że przedwcześnie pochowani mogą wezwać pomoc (kiedy wszyscy od razu się mrużą, pojawia się panika), imponująco zamkowy klasztor, który ma kilka rzeczy, które mają ze sobą wspólnego z Pamiątką Michaela Manna (jest to więcej więzienia niż kościoła), a także mnóstwo zawoalowanych, pomarszczonych, zapuszczonych, zapuszczonych figur. Wokół jest tak wiele przerażających mniszek, poczynając od matki przełożonej, która szepcze zza czarnego muślinowego całunu, że jest to punkt mootowy, do którego okaże się widmo tytułowe.

Wiele ostatnich katolickich horrorów (The Devil's Doorway, St. Agatha), w cieniu skandali kościelnych, przedstawia duchowieństwo jako rutynowo złe. Tutaj ofiarny złoczyńca przebiera się za przerażającą zakonnicę, by wyśmiewać kościół, ale prawdziwą zakonnicą w filmie jest bohaterka, grana przez ożywioną Taissa Farmiga, a dramatyczny ciężar spada na jej zdolne barki. W tym samym czasie, zarówno horror "ostatnia dziewczyna" i ninja egzorcystka, Siostra Irena jest nowicjuszką, ale w końcu włada niewykonalnie świętą relikwią w face offie zakonnicy na zakonnicy. Paradoksem franciszkańskiego horroru jest to, że po chwili staje się wygodnie, a nawet uspokajająco znajomy; jest to słodko przerażające, ale nie niepokojące.

Może to być znany stary, mroczny zamek, ale Corin Hardy dostarcza niesamowitych obrazów i nerwowo skokowych efektów dźwiękowych. Zwłaszcza katolicy, którzy upadli, będą mieli po tym koszmary mniszek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *